Prywatne kąpielisko dla łabędzi – Wrocław, Polska, marzec, 2012.

Bywają takie dni, w których człowiek trafia na rzeczy raczej niespotykane. Wpada się na takie coś, przygląda, drapie po głowie, przygląda znowu, a to dalej jest takie trochę „kopnięte”. Niedawno udało mi się sfotografować takie oto dziwo. Ogrodzony teren dokumentnie zalany wodą z pobliskiego jeziorka, a w jego obrębie dwa łabędzie, które najwyraźniej wzięły go w posiadanie. Jak widać, obiekt znajduje się pod opieką Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta. Miło z ich strony, że dbają o łabędzie interesy.

Reklamy

, ,

Dodaj komentarz

Copernicus 2 – Wrocław, Polska, luty, 2012.

Pod koniec lutego nastąpiło uroczyste otwarcie nowego terminalu wrocławskiego lotniska. Otwarcie, jak otwarcie. Póki co, żaden samolot nie może z niego skorzystać. Impreza odbyła się pod hasłem „dni otwartych”. Niesamowite tłumy ludzi ciągnęły na lotnisko obejrzeć to nowe dziwo, co to ma nas przybliżyć do Europy. Osobiście, muszę stwierdzić, że szału nie ma, ale jest OK. Ma dokładnie taki sam charakter jak wszystkie podobne szklane pudełka, jakie można oglądać w innych częściach Europy. Jest odrobina indywidualnego charakteru, ale jestem przekonany, że mało kto zwróci na to uwagę.

Ów dzień otwarcia nie był szczególnie przyjazny dla mojego obiektywu (jakoś nie ciągnie mnie wszechobecne morze ludzkich ciał). Na szczęście trafił się jeden kadr, który sprawił, że wycieczka nie była fotograficznym marnotrawstwem czasu. Z tarasu widokowego „ustrzeliłem” start Ryanaira (lata u nas cokolwiek innego?). W klatce zbiegło się wszystko czego mogłem sobie życzyć: zwiedzający obserwujący start, niedokończona płyta postojowa z wciąż toczącymi się pracami i latający zwiastun przyszłości. Wszystko w ładnej oprawie pogodnego dnia.

, ,

Dodaj komentarz

Ford Thunderbird – Wrocław, Polska, luty 2012.

Tego Forda Thunderbirda z 1978 roku sfotografowałem przy wrocławskiej restauracji Miki dzięki uprzejmości jej właściciela. Pojazd służy jako ozdoba dla lokalu i od dosyć dawna przyciągał moją uwagę (mijam go dwa razy w tygodniu w drodze do pracy). W końcu zatrzymałem się tam i po krótkiej rozmowie pozwolono mi zrobić zdjęcie. Samochód jest zdecydowanie oryginalny jak na nasze realia. Pierwsze co się rzuca w oczy to jego rozmiary (choć zdjęcie aż tak dobrze tego nie oddaje).
U mnie przywołuje klimat starych amerykańskich filmów z przełomu lat 70 i 80. Taki Eastwood nie wzdrygał by się przed poprowadzeniem czegoś takiego podczas dochodzenia.

,

Dodaj komentarz

Po pokazie – Radom, Polska, sierpień 2011.

Występy zorganizowanych grup akrobacyjnych są na ogół głównymi elementami każdych pokazów lotniczych. Zespoły często reprezentują nie tylko siebie, ale i siły zbrojne państw, z których pochodzą. Tradycją jest pozdrowienie publiczności po zakończeniu show. Na zdjęciu pilot Patrouille Suisse dziękuje publiczności za entuzjastyczną reakcję i jednocześnie prezentuje pluszaka-maskotkę należącą do grupy (pojawiła się już na jednym z moich zdjęć z pokazów w Berlinie, które odbyły się rok wcześniej). Czuję, że miałem ogromnego farta łapiąc ten kadr. Wszystkie elementy zgrały się w fajnych proporcjach (co graniczy z cudem, gdy fotografuje się ruchomy obiekt z dużej odległości i to w dodatku poprzez szpary w potężnej ścianie ludzi). Jednocześnie, bardzo cieszy mnie dialog widoczny pomiędzy publicznością, a gwiazdą kadru – pilotem szwajcarskiego myśliwca. Troszeczkę gryzie mnie przełamujące linie falowanie powietrza, ale na rozgrzane gazy wylotowe poprzedzającego samolotu nie miałem wpływu, a poza tym, problem irytuje mnie tylko na małych powiększeniach. Na dużym „papierowym” zdjęciu powinien stać się bardziej przychylnym elementem.

, ,

Dodaj komentarz

Domar – Wrocław, wrzesień, 2011.

Pseudopolaroidalny twór komórkowy. Przyciągnął mnie rytm „wybijany” przez powtarzające się linie schodów. Całość przyprawiona odblaskami z rozlicznych lamp i okien jakoś zrobiła na mnie wrażenie.

Dodaj komentarz

Podejście do lądowania – Wrocław, wrzesień, 2011.


Bardzo rzadko zdarza mi się planować jakieś zdjęcie z wyprzedzeniem. Niemniej, w tym wypadku dosyć dokładnie przemyślałem co chcę zrobić zanim ruszyłem się z domu. Znałem fajne miejsce położone pod ścieżką lądowania do wrocławskiego portu lotniczego i sprawdziłem online jakiego samolotu i kiedy mogę się spodziewać. Wystarczyło pojechać tam i poczekać (to co miało przylecieć o pewnej konkretnej porze nie przyleciało; w takiej sytuacji zabawa w spotting pod Wrocławiem jest trochę podobna do łowienia ryb – kupę czasu nic się nie dzieje, po czym nagle coś nadlatuje, następuje chwila emocji i potem znowu długo nic). Ta maszyna była drugą z jaką wypróbowywałem swoją koncepcję.

 

P.S. Długą przerwę w blogowaniu zwalam na trudy rodzicielstwa.

, , ,

Dodaj komentarz

Drzewo – Maślice, Wrocław, styczeń 2011.


Maślice chyba dopiero niedawno zaczęły jakoś konkretniej gościć w świadomościach mieszkańców Wrocławia. Stało się tak za sprawą właśnie co ukończonego z myślą o Euro 2012 Stadionu Miejskiego. Tymczasem, jeżeli poświęcić im odrobinę czasu to okazuje się, że pośród gąszczu domków jednorodzinnych i szeregówek można znaleźć coś urokliwego. Przy ulicy Potokowej jest maleńki niby-park. Na niewielkiej powierzchni jest jeziorko, drzewa i coś na kształt rzeczki. W połączeniu z poranną zimową mgłą tworzy się jakiś taki zupełnie odrębny mały świat.

1 komentarz

Cameraphone images – Wrocław, 1st week of July 2011.

I have recently acquired a new mobile phone. Nothing outstanding; what you might very well call an entry level smartphone with Android on board. I chose Samsung Galaxy Mini for little more of a reason other than it being cheap (1 zloty under the contract extension conditions I go through with my operator every two years). I did want an Adroid piece of kit, but that was it as far as technical requirements went. I like it and it made me do a certain thing I used to despise – I started taking photos with it. I do not consider a camera an important feature of a phone, but after finding Retro Camera I started having fun with the little idiot of a point-and-shoot built-in into my mobile. Retro Camera allows you to imitate certain classic photographic styles giving quite interesting results. I adopted it as a means of taking photos of stuff which sort of surprises me while I’m going about my daily business. I’d go as far as saying that if I’m looking for a shot purposefully, I shouldn’t really use the phone and that software to grab it. Spontanous image, or no image (planned stuff is saved for my serious hardware). I give you two photos I seem to like. There will probably be more.

Sprawiłem sobie ostatnio nowy telefon. Nic specjalnego; coś co może uchodzić za podstawowy smartfon (tak to się pisze po naszemu?) z Androidem na pokładzie. Wybrałem Samsung Galaxy Mini w zasadzie wyłącznie dlatego, że był tani (złotówka przy przedłużaniu umowy u mojego operatora). Chciałem po prostu telefon z Androidem i to w zasadzie tyle jeżeli chodzi o moje wymagania techniczne. Nawet go lubię i sprawił, że zacząłem robić pewną rzecz, którą dotychczas gardziłem – zacząłem robić nim zdjęcia. Nie uważam aparatu za istotny element wyposażenia telefonu, ale po znalezieniu aplikacji Retro Camera zacząłem bawić się wbudowaną w mój telefon „małpką”. Retro Camera pozwala imitować pewne uznawane za klasyczne style fotograficzne, dając dosyć ciekawe efekty. Używam go do pstrykania zdjęć rzeczy, które „zaskoczyły” mnie podczas codziennych zajęć. Można powiedzieć, że jeżeli już szukam jakiegoś kadru celowo, to nie jest on odpowiedni dla tego programiku. Fotka ma być spontaniczna, albo ma jej nie być (rzeczy robione „planowo” rezerwuję dla mojego poważniejszego sprzętu). Pokazuję dwa zdjęcia, które mi się nawet podobają. Pewnie będzie takich więcej.


First one was taken in my neighbourhood (the sign is a clever transformation of „ball games forbidden” into „ball games obligatory” – all by rotating the first letter). Number two was shot in the Marino shopping mall.

Pierwsze zostało zrobione w sąsiedztwie mojego domu. Drugie w centrum handlowym Marino.

P.S. As you might have noticed the philosophy of the blog has changed. Well that’s just me. Single photos will still probably dominate.

P.S. Jak zauważyliście zapewne, filozofia bloga nieco się zmieniła. Taki po prostu jestem. Pojedyncze zdjęcia wciąż będą prawdopodobnie dominować.

, ,

Dodaj komentarz

A girl and her horse – Suburbs of Wrocław, Poland, June 2011.


During one of the very hot days of early June I tagged along with one of my students to a stable located just outside of Wroclaw. Karolina is a 16-year-old horse enthusiast (though stronger words come to mind to describe her attitude towards horses). She introduced me to the animals which included two owned by her family. I might not be a horse nut myself but this photo justified any effort that might have been put into travelling there. I was pointing the camera in a different direction (with a lens way too long for the distance, to make it worse) when I suddenly looked around to see Karolina performing this little „smiling horse” trick with her favourite Fresian by the name of Silke. Luckily, I managed to grab it while it lasted. Big thanks to Karolina for giving me the tour!

Podczas jednego z bardzo gorących dni wczesnego czerwca miałem okazję towarzyszyć jednej z moich uczennic do stadniny mieszczącej się tuż za granicami Wrocławia. Karolina jest szesnastoletnią entuzjastką koni (choć można by znaleźć mocniejsze słowa na opisanie stopnia jej fascynacji nimi). Pokazała mi zwierzęta, wśród których były dwa należące do jej rodziny. Nie mam może świra na punkcie koni, ale powyższe zdjęcie usprawiedliwia wszelki wysiłek jaki mógł pójść w wycieczkę w to miejsce. Aparat miałem akurat skierowany w inną stronę (i to na dodatek z obiektywem o wiele za długim jak na odległość pomiędzy mną a tematem zdjęcia), kiedy nagle obejrzałem się i zobaczyłem Karolinę wykonującą, wraz ze swoim ulubionym koniem fryzyjskim o imieniu Silke, coś co nazwałbym sztuczką z „uśmiechającym się koniem”. Na szczęście udało mi się złapać tę chwilę póki trwała. Wielki dzięki dla Karoliny za oprowadzenie mnie!

, , ,

3 Komentarze

MiG-21 bis – Wrocław, Poland, January 2011.


This particular MiG-21 bis attracts attention of potential clients. Next to it, a petrol station and a restaurant „Orle Gniazdo” („Eagle’s Nest” in Polish) can be found. It is located near the local airport. In Poland, there seems to be a tradition of using ex-military aircraft as advertisements.

Ten egzemplarz MiGa-21 bis służy do przyciągania uwagi potencjalnych klientów. Obok jest stacja benzynowa i restauracja „Orle Gniazdo”. Można go znaleźć niedaleko lokalnego lotniska. W Polsce zdaje się funkcjonować tradycja używania ex-wojskowych maszyn w charakterze reklam.

, ,

1 komentarz